Zagadałem za dnia ponad 2000 dziewczyn

Mamy początek nowego roku - czas pisania podsumowań i publikowania statystyk. Tom Torero w swoim najnowszym podcaście mówi o zbieraniu daygame'owych danych. Nick Krauser wzorem poprzednich lat zamieścił swoje statystyki za 2015 wraz ze szczegółową ich analizą. Wiele osób ma obsesję na punkcie "zaliczonych w zeszłym roku lasek". W sumie ja też, ale moim celem jest ciągły rozwój - bycie lepszym niż poprzednie 1000 podejść temu.

Tyle świństw przychodzi do głowy jako podpis tego zdjęcia...

Co się zmieniło przez ostatni rok? Rozpocząłem długie przejście z grania miło na granie szybko. Zawiera się w tym szybsza eskalacja, naciskanie na bouncebacki i kolejne zmiany w moim ubiorze. W trakcie tej podróży odkryłem "pustkowie r/K" gdzie jeszcze nie jestem wystarczająco "r" na szybki seks, ale jestem niegrzeczny na tyle, że nie pasuję do roli chłopaka. Skutkowało to co prawda częstszym seksem na pierwszym spotkaniu, ale też większą liczbą dziewczyn, które dały sobie spokój po jednej randce. Ciągle mam wiele do nadrobienia, jeżeli chodzi o randkowanie i będzie to jeden z trzech głównych celów na 2016.

W zeszłym roku udało mi się także ogarnąć SMS-y i komunikatory. Wcześniej mój poziom określił bym jako "ok", teraz jestem pewny siebie, a moje wyniki są powtarzalne. Najwięcej pomogło mi... pomaganie innym. Teraz przed wysłaniem każdego komunikatu podświadomie zadaję sobie te pytania, które zadawałem zwracającym się do mnie o pomoc. Jeżeli cokolwiek miałbym zmienić w tym roku, to mógłbym używać mniej emotikonek. Ale nie jest to jakiś wielki problem.

Stosunek podejść do numerów jest lepszy (3,97 podejścia na numer w 2014; 3,54 w 2015), głównie z powodu częstszego uciekania do Facebooka (szczególnie jeśli rozmowa była bardzo krótka). Mój profil na FB jest dużo lepszy i pozwala na zbudowanie (lub odbudowanie) atrakcyjności. W sumie w zeszłym roku zrobiłem 825 podejść - większość z nich do pojedynczych dziewczyn idących gdzieś bądź będących na zakupach. Czas na przerzucenie się na większe grupy, kawiarnie i inne bardziej drażliwe sytuacje. Największym wyzwaniem będzie jednak zwiększenie liczby podejść na sesję. Zwykle po pracy gadam z 3-5 dziewczynami. Chciałbym osiągnąć wynik dwucyfrowy, nawet kosztem zmniejszenia liczby sesji w tygodniu. To jest drugi cel na 2016.

Wracając do statystyk - randkowałem w zasadzie tyle co w zeszłym roku, zarówno jeżeli chodzi o liczbę spotkań jak i poznanych dziewczyn. A umówiłem się z 59-ioma - to więcej niż jedna na tydzień! Niestety, przespać udało się tylko z 11-oma (konwersja na poziomie 19%) i zdecydowanie jest to wina "pustkowia r/K" i moich niezbyt gładkich prób przyspieszenia seksu. Daję sobie 6 miesięcy na ogarnięcie tego, a jak się nie uda to wrócę do wolniejszego tempa. Więcej domknięć to trzeci cel na ten rok - zaraz za rozwiązaniem problemów z randkami i zwiększeniu liczby podejść na ulicy.

Co było gorszego? Procent numerów, które udaje mi się przekuć w randki spadł nieznacznie (do 25% w 2015). To znaczy, że zgarniam więcej numerów od niezainteresowanych dziewczyn. I będzie to prawda - jeszcze lepiej idzie mi branie namiarów na dziewczyny, które nawet nie są "żółtym światłem", ale wręcz "pomarańczowym". Wiem, że nic z tego nie będzie, ale i tak domykam. Zamiast tego powinienem uważniej je filtrować i dbać o lepsze poznanie tych, które rokują. Zapomniałem też o byciu "szczerze zainteresowanym innymi ludźmi" - stąd więcej flake'ów.

Poza tym przespałem się z 4 dziewczynami z poza daygame'u (poznana na wycieczce; wyciągnięta z klubu; impreza/po znajomych; po prostu po znajomych). Z wyjątkiem klubowej przygody pozostałe dziewczyny zdobyłem dzięki daygame'owym umiejętnościom. Poderwanie już znanej dziewczyny i zbudowanie swojej atrakcyjności jest teraz dużo prostsze. Muszę jednak przyznać, że te cztery laski były słabsze niż poznane na ulicach Warszawy. Nie były złe, ale jestem po prostu rozpieszczony. Nie ma dla mniej innej drogi do gorących dziewczyn niż daygame.

 
Moja kompulsywność w zbieraniu statystyk ma się nieźle (tylko daygame; reszty nie zliczam). A to tylko podsumowania miesięczne.

Dla tych liczących punkty: potrzebowałem 121 podejsć, żeby przespać się z dziewczyną w 2014, a wynik ten spadł do nie-tak-znów-imponujących 75 podejść na "kreskę" w 2015. Tak więc jest lepiej, ale wydawało mi się, że postęp będzie szybszy.


Główne cele na 2016 są naszkicowane powyżej. Na pewno będę też więcej pisał, a kiedy na zewnątrz przestanie być minus milion stopni pomyślę nad nagraniem infieldów. Poza tym mam zamiar więcej szkolić. Jak na razie dobrze się przy tym bawię, nie mówiąc o tym, że sam na tym korzystam. No i wszyscy uczniowie dobrze rokowali i podobała im się formuła.


Jeżeli brzmię pesymistycznie, to jest to tylko skutek uboczny zimy. Badania pokazują, że faceci średnio deklarują 7 lub 11 (w zależności od źródła) partnerów seksualnych przez całe życie. W zeszłym roku przespałem się z 15 dziewczynami, więc nie ma tu mowy o żadnych rozczarowaniach. Aczkolwiek myślałem, że 2000 podejść wystarczy, żeby stać się czystą r-wybieraną maszyną do seksu. Rację niestety mają ci, co mówią, że daygame nie przychodzi łatwo - to ciągła praca nad sobą i emocjonalny rollercoaster. Czasami jesteś panem świata, a  czasami laska nawet na ciebie nie spojrzy. Nie spodziewam się, żeby 2016 był pod tym względem inny. Spodziewam się natomiast więcej sukcesów, więcej podróży i zdecydowanie - więcej szalonych przygód.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz