Wykolejenie konwersacji jako taktyka

W końcu znalazłem dobry powód, żeby skończyć ten nieco zakurzony tekst. Oto znów mój czujnik zaangażowania okazał się bez zarzutu. Prawdę mówiąc podczas każdego z wczorajszych podejść oszczędziłem sobie sporo czasu używając tytułowej taktyki (ale nie ukrywajmy, że "crash and burn" brzmi lepiej). Co prawda skutkiem tego był drugi dzień w styczniu, kiedy wróciłem do domu bez nowych numerów, ale za to byłem w nim o wiele wcześniej.
Wszystkie moje porady są przeznaczone dla wszystkich - zarówno początkujących jak i bardziej doświadczonych. To jednak jest temat dla średniozaawansowanych. Jeżeli nie masz za pasem 500-1000 podejść - ciśnij każdą rozmowę do granic. Nie uciekaj i nie sabotuj swoich interakcji.
Uwaga! Daygame'ując spotkasz dziewczyny, które gotowe są zmarnować masę twojego czasu, a co gorsza ciężko będzie ci to dostrzec. Ich reakcje będą dobre, ba, nawet świetne. Będziesz prawdopodobnie najlepszą rzeczą jakie je spotkała tego dnia, a może nawet w ostatnich tygodniach. I pomimo tego szanse na wyciągnięcie je na randkę, nie mówiąc już o zaliczeniu, są bliskie zera. Dlaczego? Smutna prawda jest taka, że są w szczęśliwych związkach. Pamiętaj, że nie każdą dziewczynę da się poderwać!

Jak rozpoznać takie przypadki? Potrzebujesz masy doświadczenia i setek podejść. Bo możesz myśleć, że wszystko idzie jak należy - dziewczyna jest rozmowna, jej oczy błyszczą, ma świetny nastrój, a wasze zachowania są podobne. Jest bardzo otwarta, ale czujesz, że coś nie jest w porządku. Tak jakby nie była w pełni zaangażowana w rozmowę, chociaż niby udziela szczegółowych odpowiedzi. Te przeczucie nie jest łatwe do namierzenia. Czy ona coś ukrywa? Czy chciałaby coś powiedzieć, ale obawia się twojej reakcji?

Po skończonym podejściu, analizując jego przebieg, z łatwością dostrzeżesz wszystkie znaki:

  • przede wszystkim: dziewczyna nie jest zainteresowana poznaniem twojej osoby,
  • nie zadaje żadnych pytań,
  • ma problemy z utrzymaniem silnego kontaktu wzrokowego przez dłuższy czas,
  • odwraca wzrok kiedy zaczynasz ją podrywać bardziej otwarcie (sugestie na przyszłość, flirtowanie, drugi komplement),
  • gdy zapada cisza zawsze mówi, że musisz już iść; nawet jeśli zostaje po użyciu nieśmiertelnego "jeszcze jedno zanim pójdziesz".

Kluczowe jest, żeby dostrzec te przesłanki w trakcie podejścia. Jeżeli masz odpowiednie doświadczenie - kieruj się przeczuciem.
Jestem gorącym zwolennikiem dłuższych podejść. 5-10 minut to dla mnie solidny numer, a wszystko poniżej 2 to po prostu kwestia szczęścia. Jednak nie ma sensu "ugrywać" dziewczyn, które nie są zaangażowane w rozmowę i które podejrzewasz, że mogą mieć faceta. Zbudowałeś już całą atrakcyjność jaką mogłeś (bo nie dostrzeżesz wymienionych wyżej znaków zanim z nią chwilę nie pogadasz), a dalsze poznawanie się nic nie zmieni, bo nie szuka ona nowszego modelu. Co najwyżej może jej się marzyć szybki seks na boku. Najlepiej więc jak najszybciej dowiedzieć się o co jej chodzi i wykoleić ten pociąg.

Jak to nie masz żadnego faceta? Gdzie są hamulce?!
Kiedy zapadnie cisza, ona będzie chciała pójść lub po prostu zupełnie bez powodu zapytaj "Ok, jak on ma na imię?" ("Kto?", "Twój chłopak? Mąż?" - pomysł autorstwa Sasha Daygame) lub "Przyznaj się, musi być coś z tobą nie tak! Dlaczego nie masz żadnego faceta?!". Albo jeszcze lepiej - powiedz, że musisz uciekać (tak jak to zwykle robisz w momencie, gdy rozmowa idzie najlepiej) i z chęcią spotkałbyś się z nią innym razem. Jeżeli w odpowiedzi na to zacznie kręcić możesz np. zażartować "Nie mów, że masz męża i piątkę dzieci!" (lub jakkolwiek, aby było spójne z twoim stylem i energią).

W tym momencie, jeżeli faktycznie jest w związku, trzeba sprawdzić jak bardzo jest on poważny. "Czy to twój przyszły mąż?", "Czy to cokolwiek poważnego?", "Jak długo jesteście razem?". Jeżeli zbagatelizuje lub będzie się zastanawiała nad odpowiedzią - weź od niej numer. Jeżeli jest poważna lub pewna swego - życz jej wszystkiego dobrego i zmykaj.

Wśród setek podejść zauważa się schematy i szablony. Ten konkretny umykał mi przez długi, długi czas. Czy też raczej - nie chciałem go zobaczyć. Ciągle wierzyłem, że jest jakiś sposób na te przyjacielskie i otwarte dziewczyny. Prawda jest taka, że jeśli dziewczę jest w szczęśliwym związku i nie jesteś jej wymarzonym samcem alfa, to nie ma prawie nic, co mógłbyś zrobić. Przejdź do konkretów, ale nie licz, że coś z tego będzie. Szansa na to jest znikoma, ale z drugiej strony - w najgorszym razie zaoszczędzisz trochę czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz