Wyjebanie kontra brak cierpliwości

Ostatnimi czasy miałem okazję rozmawiać z kilkoma facetami, którzy w ich mniemaniu reprezentują postawę IDGAF (I Don't Give A Fuck). Inaczej mówiąc "mają wyjebane". Tak naprawdę jednak brakowało im cierpliwości. Nie mówię, że to są dwa końce jednego spektrum, ale bycie zbyt zarozumiałym może negatywnie wpływać na wyniki. Oczywiście ego będzie karmione tym, że "to cię nie rusza" i tak jak wspomniani ludzie można potem udawać, że się ma wyjebane.

Cierpliwość. Tak jak przy łowieniu ryb. Tyle, że daygame jest bardziej ekscytujący, a zdobycz przeważnie lepiej pachnie.
Ja rozumiem IDGAF jako brak oczekiwań co do wyniku (ang. outcome independence). To znaczy, że ma się totalnie wyjebane czy dziewczyna pojawi się na randce albo czy prześpi się z tobą na pierwszym spotkaniu lub - w szczególności - czy przypadkiem jej się nie urazi. I nie mówię tu obelgach, ale o żartobliwym nabijaniu się z niej. Nawet jeśli uważasz, że możesz w tych odważnych żartach nadepnąć jej na odcisk (spoiler: to się nie zdarzy). Wszystko to składa się właśnie na "wyjebanie" - chcesz spędzić dobrze czas, no i oczywiście przespać się z dziewczyną - ale nie będziesz płakał pod prysznicem jeżeli zostaniesz odrzucony.

To oczywiście nie znaczy, że można spuścić z oczu główny cel, którym oczywiście jest seks. Wciąż trzeba być najlepszym sobą, robić robotę i aktywnie podrywać oraz uwodzić.

Faceci z którymi gadałem byli odrobinę za głośni jeżeli chodzi o całe wyjebanie. Mówili, że nie gadają z dziewczynami podczas podejścia - "jak chce się ze mną spotkać, to się spotkamy; nie mam czasu na gierki". Myślą, że są najważniejszym priorytetem w życiu podrywanych niewiast - "jeżeli nie przyjdzie na randkę z jakiekolwiek powodu, usuwam jej numer". Brawo, panie macho, właśnie straciłeś okazję z powodu głupiej dumy i/lub upośledzenia społecznego. Chociaż niektórzy z nich tak naprawdę korzystali z tego, że są przystojni to i tak randkowali poniżej swoich możliwości lub spamowali ulice dziesiątkami podejść w poszukiwaniu dziewczyny, która od razu da im zielone światło. Wszystko dlatego, że nie chcieli skorzystać z żadnej "gry". Zakładam, że po prostu bali się przegrać.

Kulminacją tego błędnego podejścia są goście opowiadający historie o laskach, które "z łatwością mogli by przelecieć, ale odpuścili". Nie wierzę w ani jedną taką historię. Odpuścili, zanim mogli ponieść porażkę. No bo kto normalny mając przed sobą chętną, atrakcyjną dziewczynę nie zdecyduje się chociaż na przygodę na jedną noc?

Co wydaje się być idealnym dodatkiem i przeciwwagą do wyolbrzymionego IDGAF to... cierpliwość. Uwodzenie nie idzie po twojej myśli? Super, odpuść, poczekaj i kontynuuj. Odwołała spotkanie? Super, odpisz jej "ok" i patrz jak będzie przepraszać. Pełne agresji "nic mnie to nie obchodzi, spierdalaj" zamienia się w spokojne "nic mnie to nie obchodzi, mam mnóstwo innych opcji". Nawet jeśli ich nie masz, to dziewczyna i tak będzie zachodzić w głowę czemu tak nonszalancko podchodzisz do jej flake'a albo żartobliwie wypominasz jej spóźnienie (gdzie "spóźniłaś się - stawiasz pierwszą kolejkę" jest aktualnie złotym standardem).

Z drugiej strony - ostatnio słyszałem wiele historii od dziewczyn z którymi randkowałem o ich doświadczeniach z poprzednich randek/tinderowych spotkań. Nawet nie wiecie ilu facetów jest niecierpliwych. I to jak! Zapraszają je do domu w pierwszej wiadomości, wyzywają i obrażają gdy odwoła spotkanie, wychodzą urażeni z randki gdy odmówi pocałunku. Wiem, że posiadanie kilku dziewczyn z którymi się regularnie sypia pomaga, ale nawet w początkach nie byłem aż tak niecierpliwy. Jak większość daygamerów raczej bywałem zbyt miły.

Wyjebka, sekundy przed spudłowaniem i toną oporów.
Przyjrzyjmy się więc trzem etapom, gdzie cierpliwość będzie bardziej skuteczna niż urwanie kontaktu z dziewczyną i nazywanie tego IDGAF.

Ulice

Nie możesz podejść do dziewczyny i powiedzieć "Hej, świetnie wyglądasz. Chciałbym cię wyciągnąć na drinka, podaj swój numer". W zasadzie to możesz, ale jest to głupie i bezcelowe. Większość takich numerów nie będzie nawet odpowiadać, a te które będą nie będą wysokiej jakości. To nie jest "wyjebanie" - to szkodzenie sobie. Dziewczyny po prostu tak nie funkcjonują. Wiele z moich sukcesów na początku na początku podejścia zachowywało się przynajmniej trochę podejrzliwie. Trzeba przez to przejść, zbudować atrakcyjność, poznać się - to czyni numer solidnym. I zajmuje jakieś 5-10 minut.

Nie wspominając o facetach, którzy mając w ich własnym mniemaniu "totalnie wyjebane" zostają sprowadzeni do parteru przez jedną wschodnią dziewczynę dającą im "rosyjską minutę". Oni po prostu uciekają. Jeżeli jesteś w stanie rozmawiać na luzie z laską, która udziela ci tylko jednowyrazowych odpowiedzi, to możesz powiedzieć, że masz właściwe podejście.

W sumie cierpliwość na ulicy jest prosta - bądź obecny (dostosowuj zachowanie do przesłanek), nie uciekaj zanim ona nie odejdzie i - przede wszystkim zanim ona się rozgada - prowadź całą rozmowę.

SMS-y

Podczas okresu przejściowego pomiędzy podejściem a spotkaniem najwięcej facetów daje się ponieść emocjom. Wydaje im się, że zbudowali taką wartość, że dziewczyna powinna na telefon przyjechać do nich do mieszkania i zrobić im laskę. Prawie przykro mi to mówić, ale dla niej wciąż jesteś obcym człowiekiem. Zna cię zaledwie kilka minut, a jej przyjaciółki i rodzina mają nad tobą lata przewagi. Tak więc "wyjebka" na pierwszego flake'a powinna objawić się odpowiedzią "ok" i wznowieniu konwersacji parę dni później. Mówiąc "a co mnie to obchodzi" i usuwając numer po prostu pozbawiasz się wszystkich szans. I po co?

Nie daj jednak sobą pomiatać. Ja i wielu innych dajemy sobie spokój po drugim flake'u.

Pamiętaj, że tak jak ona nie jest dla ciebie księżniczką z bajki, tak i ty nie jesteś dla niej nikim ważnym. Jeżeli chcesz się nauczyć tego podejścia - umów się z kilkoma dziewczynami w jednym terminie. Kiedy ten dzień nadejdzie, będziesz musiał wybrać jedną z nich i odwołać pozostałe spotkania. Zrób tak kilka razy i nauczysz się flake'ować, a zarazem będziesz mniej emocjonalnie reagował na flake'i, które dostajesz. Technika polecana w szczególności tym, którzy nigdy nie odwołali żadnej randki! Mi pomogło to zrozumieć, że takie przekładanie jest zupełnie normalne dla ledwo znających się ludzi.

Domykanie

Jeżeli zaś chodzi o domykanie, czyli seks, trzeba być cierpliwym... do pewnego momentu. Jeżeli zdecydujesz się że to zdarzy się dzisiaj, to nie możesz się wahać ani wycofywać w trakcie. Rzadko dostaniesz drugą szansę. I chociaż ciężko jest być uniezależnionym od wyniku, kiedy masz w sypialni gorącą dziewczynę, to nie znaczy to, że pośpiech jest wskazany. Ale jeśli ona jest już rozgrzana, gracie do tej samej bramki i wydaje ci się, że jest gotowa - nie ma co się wahać. Nie będziesz przecież płakał jeżeli to dla niej za szybko lub źle oceniłeś sytuację i więcej jej nie zobaczysz (stąd IDGAF). Będą inne.

Nie ma też co za bardzo pchać się z łapami. Jeżeli widzisz sygnały, że dzisiaj do niczego nie dojdzie - nie naciskaj! Zarówno cierpliwość ("potrafię się kontrolować") jak i IDGAF ("seks, bez seksu - nieważne") są równie istotne. Chyba, że jesteś początkujący. Jeżeli to twoje pierwsze 20-30 dziewczyn z daygame'u - idź na całość. Na pewno więcej się w ten sposób nauczysz.

To nie znaczy, że w tej ostatniej fazie uwodzenia nie ma push-pull czy też oporów z jej strony. "Wyjebanie" w tym momencie to po prostu czerpanie rozrywki z samej sytuacji i - owszem - niezależność od wyniku. Jeżeli chcesz jej, ale jej nie potrzebujesz, to ona nie ma nad tobą żadnej władzy.



Podsumowując - dobrze jest nie skupiać się na ostatecznym wyniku i mieć wyjebane w tym kontekście. Ale bez uciekania od napotkanych po drodze trudności i bycia społecznym neandertalem udającym macho z ego wielkości pociągu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz