Wskrzeszenie starego dobrego DHV

Coraz więcej postów jest ostatnio prowokowane przez prowadzone dyskusje. Ten z kolei jest o zbytnim skupianiu się na dziewczynie w trakcie rozmowy. Tak, oczywiście, że powinniście rozmawiać o niej, ale nie można przesadzać.

Ale najpierw: rys historyczny. W zeszłym roku mocno skupiałem się na sprawianiu, żeby dziewczyny wykonywały więcej roboty w trakcie konwersacji. Bo przecież wszyscy mówią, że to głównie ona powinna mówić, nie należy się zbytnio chwalić i mówić o sobie. Rozmowa powinna być o niej. W tym aspekcie osiągnąłem ogromny sukces - zdobyłem mnóstwo numerów gdzie w trakcie podejścia praktycznie nie musiałem się udzielać (zaczynając od etapu Vibing modelu). Dla nich pewnie to były wspaniałe gadki z gościem, który potrafił słuchać i - po 5-10 minutach - wciąż był dla nich zupełnie obcy. Nie wiedziały o mnie nic, poza moim imieniem.
Jak możecie się domyślić prawie wszystkie takie numery były bezużyteczne.
 Na drugim krańcu spektrum są faceci, którzy cały czas wciskają DHV (Demonstration of Higher Value; demonstracja wyższej wartości). Kiedy poznajesz kogoś nowego jednym ze standardowych pytań jest "więc... czym się zajmujesz?". Jeśli jesteś palantem, to spróbujesz się pokazać w fatalny sposób mówiąc "Jestem prawnikiem, ale w zasadzie większość czasu zajmują mi treningi triatlonowe - pływanie, długodystansowe bieganie, jazda na rowerze. Latem raczej żegluję i jeżdżę na motocrossie, chociaż jak chcę się wyluzować to gram na perkusji albo montuję amatorskie filmy. Oczywiście, o ile nie jestem na urlopie, bo uwielbiam dużo podróżować. A poza tym, wiadomo, nudne rzeczy - książki, imprezy i stare rosyjskie filmy dokumentalne o wojnie. Wspomniałem już, że jestem też nurkiem? Poza tym..." Nie wiem jak wy, ale po napisaniu drugiego zdania miałem ochotę walnąć temu nieistniejącemu gościowi. To po prostu za dużo!

Nowa dziewczyna poznana za dnia powinna dowiedzieć się kilku rzeczy, żeby mogła myśleć o tobie jako o "świetnym gościu z [miasta], który jest perkusistą i biega maratony" albo "tajemniczemu facetowi z korporacji, który dużo podróżuje i jeździ na motocyklach". "Przystojny koleś, który zaczepił mnie w metrze" bardzo często nie wystarcza, żeby dziewczyna poszukiwała jakiegokolwiek dalszego kontaktu. Musisz się dobrze pokazać (DHV), ale nie możesz się chwalić.

Wygrzebany z archiwum przykład oszałamiającego podejścia... i pustej rozmowy. Wrzesień 2014.
 Przejdźmy do mięsa, czyli jak (i ile) mówić o sobie w trakcie podejścia. Idealnie byłoby, gdyby dziewczyna wiedziała o tobie trzy rzeczy. Jedna będzie nudna (np. praca, zawód, miasto rodzinne, co robisz danego wieczora), a dwie będą ciekawe. Bo zakładam, że robisz wiele takowych rzeczy, jak podróżowanie, kreatywne hobby, sport, niebezpieczne lub męskie aktywności, uczysz się czegoś unikalnego, itd. Jeżeli jesteś początkujący, te rzeczy od czasu do czasu będą pojawiały się same w trakcie rozmowy - ona będzie mówiła o bieganiu, ty zażartujesz, że poczekasz na nią na mecie następnego maratonu, a ona nieuchronnie zapyta czy biegasz. To jest sygnał dla ciebie - pokaż się z dobrej strony i wróć z rozmową do niej.

Po wielu podejściach zaczniesz kategoryzować dziewczyny i mniej więcej będziesz wiedział co może być dla niej interesujące. Niektórym zaimponujesz chodzeniem na siłownię, a innym - podróżami. Możesz skierować rozmowę na właściwie tory np. mówiąc jej, że każdy powinien uzewnętrzniać się artystycznie, a ona wygląda bardziej na malarkę niż poetkę. Po tym jak już się wytłumaczy, wróci do ciebie z pytaniem o twoje zainteresowania. Ponieważ sprowokowałeś te pytanie, możesz w szczegółach opowiedzieć jej, że zawsze chciałeś być muzykiem i ostatnio realizujesz swoje marzenia z dzieciństwa grając na perkusji. A potem, wiadomo, wracasz do niej.

Jak opowiadać o sobie nie chwaląc się? Nie oznajmiaj, ukrywaj swoje wartości w dłuższych zdaniach, żeby nie były one bezpośrednie. "O wiele lepiej się ćwiczy przed pracą. Nie tylko nie potrzebujesz porannej kawy, ale jeszcze w gratisie dostajesz wolne popołudnia. Jest to tak uzależniające, że weekendami też budzę się wcześniej." Możesz też zastosować na sobie klasycznego nega. Tzn. powiedz coś fajnego, ale skontruj to jakimś lekkim żartem. "Uwielbiam żeglować, ale zwykle robię to tylko na morzu Śródziemnym. Pogoda jest świetna, widoki są rewelacyjne, ale najważniejsze jest, że morze jest tam bardzo spokojne. Jedna opcja, żebym nie miał choroby morskiej - w zielonym mi nie do twarzy." (Tom Torero nazywa to humble-bragging.)

Na randkach zwykle mówi się o sobie jeszcze więcej, więc warto ostrożnie wybierać cechy. Nie ma co gadać o wszystkim, warto się skupić na rzeczach, które będą atrakcyjne dla tej konkretnej dziewczyny (kalibracja!). Jeżeli nie masz pojęcia co to mogłoby być, to niestety znaczy że nawet nie próbujesz jej poznać. Stosuj standardowy plan: im coś jest bardziej męskie i niebezpieczne tym lepiej. I pamiętaj, żeby zawsze ubrać cechy w historie. Nie mów "Lubię szybko jeździć motorem", utkaj opowieść gdzie prowadziłeś wycieczkę z przyjaciółmi i zgubiliście jednego gościa, musieliście się po niego wracać, a szukając go władowaliście się w całe stado problemów. Namaluj słowami żywy obraz, dziewczyny to lubią i doskonale wyłapią cechy, o których opowiadasz. Po wszystkim oczywiście wróć z rozmową do niej, niech ona mówi więcej, ale nie zapominaj o pokazaniu się co jakiś czas.
Jeżeli aktualnie nic ciekawego się u ciebie nie dzieje, to uznaj, że wszystko co zajebiste w twoim życiu wydarzyło się w tym/ostatnim roku. To nie jest kłamstwo, jeżeli zmieniasz tylko daty.
Ponadto: bądź prawdziwy. Jeżeli naprawdę masz ciekawe życie to bardzo łatwo jest pokazać się jako nierealny gość, któremu wszystko wychodzi. Jeżeli jest taka groźba, to możesz to skontrować na randce opowiadając jakaś osobistą historię, najlepiej z dzieciństwa (żeby odciąć ciebie - dziecko od ciebie - teraz). Mogłeś być kujonem, być gruby albo mieć długie włosy i mieć z tego powodu problemy, które jednak pokonałeś i wyszedłeś na tym dobrze. Mogła być jakaś trudna, rodzinna historia, którą jej opowiesz nie po to, żeby się dobrać do jej majtek, ale żeby złapać z nią połączenie. Tak, żeby widziała w tobie człowieka, a nie tylko gościa z plakatu motywacyjnego.


Jeżeli, jak ja, poszedłeś za daleko z pomysłem "rozmawiaj tylko o niej" albo po prostu boisz się chwalić, to powinieneś już mieć pomysł jak prezentować się obcym. Bo to działa nie tylko w trakcie podrywania dziewczyn, ale i - bardziej ogólnie - gdy poznajesz nowych ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz