Świetna książka o mowie ciała

Nie sądziłem, że zacznę tu polecać książki, ale oto przeczytałem ją - świetnie napisana, bardzo szczegółowa, no i w dodatku praktyczna zarówno jeżeli chodzi o daygame, jak i codzienne życie. Oto "What Every BODY Is Saying" Joe'a Navarro.



Książkę popełnił pan Navarro, były agent FBI wybitnie uzdolniony w interpretowaniu zachowań ludzi (głównie podejrzanych i świadków). Udało mu się napisać coś w rodzaju dobrze uporządkowanego podręcznika. Na początku otrzymujemy trochę informacji o ludzkim mózgu (limbic/neocortex) i instynktach. Potem wszystkie części ciała od stóp aż po czubek głowy są analizowane, a najczęstsze znaki i odruchy z nimi związane są opisywane. Wszystkiemu zaś towarzyszy mnóstwo zdjęć i przykładów. Na końcu zamiast sprawdzianu czeka nas omówienie gorącego tematu wykrywania kłamstw (spoiler: nie da się "zobaczyć" czy ktoś kłamie; można jedynie zauważyć, że coś go rusza bardziej niż powinno).

Większość informacji przekazywanych w naszej komunikacji jest niewerbalna - znajdują się w tonie głosu i w mowie ciała. Jeżeli skupimy się na tym jak mówią i co robią (zamiast wsłuchiwać się w słowa) możemy lepiej zrozumieć innych. Nasze "przeczucia" są prawdziwe nie z powodu magii, ale dlatego, że podświadomie analizujemy wszystkie drobne zmiany w ludzkim zachowaniu. A robiąc to świadomie możemy być w tym jeszcze lepsi.

Ale bez szaleństw! Czytanie ludzi jest bardzo trudne. Wymaga ustalenia bazowego poziomu zachowań, po którym jesteśmy w stanie określić czy jakiś temat sprawia danej osobie dyskomfort. Nikt nie stanie się ludzkim wykrywaczem kłamstw, bo to po prostu jest niemożliwe. Jednak przeciętny czytelnik powinien zacząć zauważać subtelne wskazówki w zachowaniu innych... i swoim.

Aby celnie odczytywać niewerbalne zachowania należy aktywnie patrzeć, analizować cały czas. Nie zawsze jest to możliwe. Wiele z rozmów w FBI było nagrywane i przeglądane później. My natomiast musimy działać od razu. Na szczęście, uzbrojeni w wiedzę z łatwością zauważymy poszczególne zachowania, zwłaszcza jeżeli występują po sobie lub w grupach. Tak samo łatwo dostrzec znaczące zmiany w stosunku do ustalonego bazowego zachowania. Książka nie będzie objawieniem dla nikogo, kto zrobił tysiące podejść, ale bardzo ładnie systematyzuje wiedzę.

Co więcej, po lekturze zacząłem także zauważać swoje podświadome reakcje. Niestety, można je rozpoznać tylko po tym jak już się wydarzą. Trudne, jeśli nie niemożliwe, byłoby powstrzymywanie swoich odruchów. Ale nawet jeśli podświadomie okażemy zdenerwowanie, można to naprawić kompensując tonem głosu czy korektą postawy. Trzeba jednak zrozumieć nie tylko co się stało, ale też dlaczego. Muszę jednak podkreślić, że zauważanie kiedy zachowuję się nerwowo i to jeszcze zanim się tak poczuję to dla mnie nowa i niespodziewana umiejętność.

Pojedynczą  najważniejszą rzeczą, którą przeczytałem była uwaga, że dyskomfort (np. głód, chłód, wiszący nad nami dług) sprawia, że zachowujemy się nerwowo. To znaczy, że nie ma znaczącej różnicy pomiędzy mową ciała osoby zmartwionej, chorej i niepewnej siebie. Brak komfortu naprawiany jest przez nasz mózg takimi samymi automatycznymi odruchami, jak brak pewności siebie. Tak więc miałem rację mówiąc, że nie powinno się daygame'ować będąc głodnym czy zmarzniętym (ang.). Jest to też powód dla których w nasze "złe dni", kiedy "nic nam nie idzie" wszyscy wydają się być do nas gorzej nastawieni. Po prostu ludzie zwracają uwagę na nasze cokolwiek podejrzane zachowanie. Emocje mają wielki wpływ na nasze odruchy  i nic nie możemy na to poradzić.

Czy aby na pewno? Tak jak samopoczucie wpływa na nasze odruchy tak samo nasze zachowanie również ma wpływ na myśli i nastrój (patrz: behawioryzm i np. terapie behawioralne). Jeżeli zaczniesz zachowywać się jak szczęśliwa osoba, staniesz się bardziej szczęśliwy. Proste rzeczy jak wyprostowanie się, podniesienie głowy i przyklejenie uśmiechu do twarzy mogą sprawić, że faktycznie poczujesz się lepiej. Jeżeli możesz - zrób więcej! Zanuć coś pod nosem, zaśpiewaj, zatańcz lub zrób cokolwiek, co robisz jak jesteś zadowolony. Nagródź się czymś, zbierz w sobie pozytywne emocje, ukradnij dobry nastrój innym. Zauważysz, że interakcje staną się inne, lepsze. Oczywiście najlepiej jest poradzić sobie ze swoimi wewnętrznymi demonami i "wziąć się w garść", ale poprawianie sobie nastroju to rewelacyjne krótkoterminowe rozwiązanie. A w niektórych przypadkach "fake it till you make it" naprawdę działa.

Daygame to hobby dla samotników. Wiedząc kiedy czujesz się źle i potrafiąc to zmienić będziesz w stanie pokonać złą passę. A jeśli nie zrobiłeś setek czy tysięcy podejść, to zdecydowanie po lekturze tej książki lepiej poznasz mowę ciała. Poza tym - to naprawdę dobre czytadło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz