Z archiwum: SMS-y w pigułce (SQI stack)

Tym razem samo mięso - szybkie omówienie SMS-ów. W czasie pisania tego posta (okolice kwietnia) wyszedłem już na prostą jeżeli chodzi o tak zwany textgame. Przedtem dużo czasu myślałem nad tym co mogę zrobić lepiej, dlaczego dziewczyny nie odpisują i zdecydowanie za często zdawałem sobie sprawę ze swoich błędów już po kliknięciu "Wyślij". Teraz wiem co robię, wiem jaki jest tego wszystkiego cel i znam drogę, która mnie tam doprowadzi. Oczywiście zdarzają się też flake'i, martwe numery i dziewczyny które po prostu nagle znikają. Ale już nie wątpię w siebie... tak często.

Celem SMS-owania jest umówienie się z dziewczyną, a droga do tego jest prosta - wystarczy ją gdzieś zaprosić. Ale tak jak nie zdobędziesz za wiele numerów mówiąc "Hej, właśnie cię zobaczyłem i pomyślałem, że masz naprawdę świetne nogi. Chodźmy jutro wieczorem na kawę." tak samo SMS "Spotkajmy się tu i tu o tej i o tej" po prostu nie zadziała (chyba, że dziewczyna jest AŻ TAK napalona).

Nie jestem autorem prezentowanego podejścia, ale uważam je za najlepsze, jeżeli chodzi o textgame. Jest proste i na temat. Zapoznajcie się z modelem Statement-Question-Invite (Stwierdzenie-Pytanie-Zaproszenie) autorstwa DayGameAdama, który omówię w kilku prostych zdaniach.

Założenie jest następujące: nie chcesz ciągle zadawać pytań, ale też nie chcesz wysyłać samych zdań oznajmujących. O ile jej głowa nie jest wypełniona wizjami waszych nagich ciał, potrzebujesz obu tych rzeczy. Inaczej rozmowa będzie wyglądała sztucznie albo po prostu umrze. No i na koniec potrzebujesz oczywiście ją zaprosić. I ta właśnie sekwencja jest podstawą modelu SQI: stwierdzenie, pytanie, zaproszenie. Załóżmy, że wysyłamy SMS-a do dziewczyny poznanej tego samego dnia. Dyskusja była o jej morderczej minie, a sugestia spotkania dotyczyła cydru (z czego wywiązał się spory kawałek rozmowy):

Ciekawie było Cię dzisiaj spotkać. Mam nadzieję, że udało Ci się nikogo nie zamordować. ;)

Haha. Nie, wciąż się uśmiecham i nikogo jeszcze nie zamordowałam. :)


I trafiłem na Ciebie ten jeden raz w roku, kiedy się nie uśmiechałaś? ;)

Tyle wygrać ;-) Ja zawsze mam dobry nastrój!


To się zobaczy... najlepiej przy szklance cydru. ;) Bardziej pasuje Ci piątek czy sobota?

Bądź kreatywny. Największym problemem w tej sekwencji jest zły dobór pytania. To ono, a nie zaproszenie jest wbrew pozorom najważniejszą wiadomością. Pytanie musi być tak spreparowane, że niezależnie od jej odpowiedzi możesz uderzyć ze swoim zaproszeniem. I to wymaga przemyślenia. Najbezpieczniej jest oskarżyć ją o coś albo zasugerować jakiś sposób spędzania czasu. Te pierwsze może wyglądać np. tak "O nie, Ty tak codziennie chadzasz po centrach handlowych?" (gdy broni się - "Ufff, to skoro robisz też inne rzeczy to chodźmy jutro cośtam cośtam", potwierdza/kontynuuje żart - "To już uzależnienie! Weź sobie niedzielę wolną, zabieram Cię cośtam cośtam."). Zasugerowanie przyszłej randki prowadzi do dość naturalnego zaproszenia:

Ciekawie było Cię dzisiaj spotkać. Mam nadzieję, że udało się upolować idealny płaszcz. ;)

Spodziewalam sie sms'a o 3:00 w nocy... ale bardzo milo ze sie odezwales wczesniej :-) Niestety plaszcza dla siebie nie znalazlam wiec mam nadzieje ze od jutra sie rozpogodzi ;-)


Aura się nam szykuje idealna pod grzane wino, więc lepiej szukaj tego wymarzonego płaszcza. :)

Dobry pomysl, uwielbiam grzane wino no i zawsze bedzie mi cieplej na wypadek jakbym plaszcza nie znalazla :)


A więc grzane wino! Bardziej Ci pasuje środa czy czwartek?

W momencie gdy pisałem tego posta przeczytałem wiele swoich konwersacji SMS-owych i zobaczyłem, że tak naprawdę wiele zaproszeń jest jednak poprzedzonych stwierdzeniem, a nie zapytaniem (czyli zamiast SQI robi się SQSI; a czasami nawet SQSQI - to aż 5 moich wiadomości). Cokolwiek by się nie działo zawsze warto zadawać jedno pytanie na 1-2 SMS-y oznajmujące. Zapewnia to naturalny rytm rozmowy. No i najważniejsze, żeby zaproszenie na spotkanie nie było "z dupy". Nie może być tak, że rozmawiacie o zbieraniu wiśni na działce, a ty nagle proponujesz spotkanie przy winie nad Wisłą. Rozmowa powinna sama z siebie przerodzić się w zaproszenie. Twoje w tym zadanie, żeby to zadziało się jak najwcześniej. Zawsze myśl "jak ona może odpowiedzieć na tego SMS-a i co będe mógł z tym zrobić" - dwa kroki do przodu. Zawsze planuj swoje zaproszenie za góra jeden-dwa SMS-y.

[Pierwszy SMS, humorystyczne nawiązanie do rozmowy.]
[Odpowiedź w klimacie.]
[Coś w oparciu o jej odpowiedź - zadaj pytanie o szczegóły LUB kontynuuj swoje nawiązanie - zadaj pytanie.]
[Odpowiedź w klimacie.]
[Stwierdzenie, lekkie skierowanie rozmowy na pytanie które chcesz zadać.]
[Coś w oparciu o twoje stwierdzenie.]
[Pytanie po którym niezależnie od odpowiedzi będzie zaproszenie.]
[Odpowiedź.]
[Zaproszenie.]

Używając słownictwa daygame'owego w schemacie SQSQI pierwsze trzy SMS-y to "vibing", potem pytanie które prowokuje dziewczynę do oczekiwanej odpowiedzi, po której naturalnie zapraszasz ją na spotkanie. Tak, to jest takie proste, o ile zadasz odpowiednie pytanie.

Pamiętaj o swoim celu. Nie bądź "needy" jeżeli ona nie odpisuje. Zostaw ten numer na 2-3 dni i rozpocznij nową konwersację standardowym pingiem. A jeśli w trakcie rozmowy nie jesteś w stanie wymyślić dobrego pytania - zrób kolejną parę stwierdzenie-pytanie. Z drugiej strony - nigdy nie wysyłaj dwóch wiadomości pod rząd, ani nie rozmawiajcie przez więcej niż 5-7 SMS-ów (licząc tylko twoje). Nie chcesz być jej przyjacielem od komórki. Chcesz wyciągnąć ją na randkę (no i oczywiście potem uwieść).

Ps. Jestem wielkim zwolennikiem zapraszania na spotkanie już podczas pierwszej wymiany wiadomości. Ale schemat jest taki sam nawet dla późniejszych rozmów - zamiast pierwszego SMS-a jest po prostu ping (tekstowy lub - co lepsze - zdjęcie/obrazek).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz