Dwa sposoby na ponowne podejście

Szybka porada na koniec weekendu: podchodź drugi raz! No, czasami...

Drugie podejście jest po prostu fajne. Czasami nawet bardziej niż pierwsze, ale wskazany jest bardzo dobry nastrój i świetna kalibracja. Szczególnie jeżeli zostałeś olany w pierwszej sekundzie swojego oryginalnego podejścia. Ale skupmy się na podstawach: dlaczego, kiedy i jak.

Odpowiedź na pytanie "dlaczego?" jest bardzo prosta: dziewczyna odeszła od ciebie, ale mimo to czułeś, że jej się to podoba albo że cię sprawdza, albo po prostu jest nieśmiała. Tradycyjne przesłanki z jej strony to: szeroki uśmiech, rumieniec czy błysk w oku. A pomimo tego poszła sobie dalej...

Może się to wydarzyć w jednym z dwóch momentów interakcji. Może ominąć cię w momencie gdy mówisz swój tekst na otwarcie (może też go wysłuchać i bez odpowiedzi pójść dalej). Podchodząc ponownie dostaniesz mnóstwo wirtualnych punktów za bycie pewnym siebie, stanowczym i zdeterminowanym. W końcu już raz zostałeś olany! Drugim momentem jest koniec interakcji, kiedy to nagle słyszysz "Muszę już iść, pa!" i zanim zdążysz wygłosić zwyczajowe "jeszcze jedno zanim pójdziesz..." już nie ma jej przy tobie. Oczywiście w takim przypadku pobiegnij za nią tylko jeżeli konwersacja nie była dziwna tylko obiecująca.

W tym momencie już każdy powinien wiedzieć "jak". Pobiegnij za nią, zatrzymaj ponownie i powiedz coś odpowiednio zuchwałego. Np. "Hej, to znowu ja. Powinienem się przedstawić zanim ta sytuacja zrobi się naprawdę dziwna. Mam na imię..." jeżeli nie udało ci się z nią jeszcze nawiązać kontaktu lub coś w stylu "Hej, nie wybaczyłbym sobie gdybym tak po prostu pozwolił ci odejść. Ciekawie nam się rozmawiało i myślę, że powinniśmy kontynuować to nad jakimś drinkiem. [weź numer]" jeżeli uciekła po dobrej rozmowie. Jak zwykle - to są tylko przykłady tekstów, pomyśl nad własnymi, odpowiednimi do twojego stylu i osobowości.

Nie jest to szczególnie wymyślny czy trudny trik, ale pozwoli ci na zebranie większej liczby numerów. A przecież o to chodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz