Trzy różne dziewczyny w tydzień

Jaki może być lepszy sposób na rozpoczęcie mojego polskiego bloga niż tak dobry tydzień. Słowem wstępu dla tych, którzy nie czytają mnie po angielsku: od ponad 1,5 roku zajmuję się daygamem czyli mówiąc brutalnie "podrywaniem dziewczyn za dnia". Jednak to tylko wierzchołek góry lodowej - za tym idzie doskonalenie siebie, otwieranie się na ludzi, rozwijanie sztuki konwersacji, uwodzenia. Nie oszukujmy się, chodzi głównie o dziewczyny, ale nie da się przejść tej nieprawdopodobnej przemiany nie zmieniając się całkowicie. Spytajcie moją rodzinę i znajomych.

Wracając do tytułu tego posta - jest podwójnie zwodniczy. Po pierwsze, sytuacja miała miejsce tydzień temu (post po angielsku faktycznie był napisany na gorąco). Po drugie - nie wszystko to były nowe tematy. Z dwiema z tych dziewczyn już sypiałem (wysportowany blond MILF z którym spotykam się od stycznia oraz szczupła, wysoka, odrobinę wycofana dziewczyna która "niedawno zakończyła długi związek", a którą znam od niecałego miesiąca). Trzeci sukces przyszedł do mnie zaledwie kilka godzin po tym, jak koła samolotu dotknęły płyty lotniska w Modlinie. Dziewczyna była już wcześniej u mnie, eskalacja zaszła bardzo daleko, więc gdy chętnie przyjęła zaproszenie na "świeżo importowane wino" wiedziałem, że to będzie udany wieczór.

Od jakiegoś czasu to było moim celem - trzy dziewczyny poznane za dnia na ulicach Warszawy, z którymi się widuję i sypiam. Do tego w trakcie ostatniej podróży udało się otworzyć i domknąć jeszcze jeden temat, ale te wydarzenie zdecydowanie nie należało do kategorii "daygame". Aczkolwiek nie wierzę, że bez tej całej pracy nad sobą wykonanej przez ostatnie kilkanaście miesięcy udało by mi się osiągnąć nawet i ten sukces.

Co ważne i godne podkreślenia wszystkie te dziewczyny wiedzą "co jest grane". Nie spodziewają się, że zostaniemy parą, ale też nie są to przygody na jedną noc. Nie zostałem wybrany jako partner w doborze typu K, gdzie najbardziej istotnym czynnikiem jest zapewnienie przez partnera bezpieczeństwa dla ewentualnego potomstwa. Była to czysta r-selekcja, nienastawiona na długoterminową znajomość. Ostatnio daygame'ując próbuję skręcić mocno w kierunku "r" i z każdą kolejną dziewczyną odkrywam, że to właśnie to.
Wcześniej zdarzało się, że dziewczyny oczekiwały związku i zaangażowania do tego stopnia, że można było albo kłamać (nie polecam) albo zakończyć znajomość. Wszystkie moje tegoroczne sukcesy albo wiedzą (bo zapytały), albo zakładają, że nie są jedyne w moim życiu. W tym drugim przypadku czasami półżartem dziewczyna zapyta "czy mam szczoteczkę dla każdej dziewczyny z którą się spotykam?", ale temat nie jest szczególnie często poruszany. A te żarty świadczą między innymi o tym, że wie ona z kim ma do czynienia.

Nie mam prostego wyjaśnienia, jak stać się bardziej "r", bezpośrednim i seksualnym. Spróbuję w kolejnych postach zagłębić się w ten temat. Na razie zauważyłem, że wszystkie triki, teksty, działania i pomysły które włączasz do swojej gry mogą pomóc o tyle o ile. Ale jeżeli jesteś wystarczająco inteligentny, żeby je rozwinąć po swojemu, zbudować na ich bazie nowe i w bardziej otwarty, wręcz agresywny sposób pokazać więcej siebie to właśnie to będzie stanowiło języczek u wagi. Nigdy nikomu nie sugeruję, żeby "był bardziej sobą". Zawsze mówię "bądź tym, kim naprawdę chciałbyś być". Oczywiście jest to ciężka, żmudna praca nad sobą. Nie chciałbym używać sformułowania "krew, pot i łzy", ale na pewno znaczy to wiele trudnych momentów, odrzuceń i dołków (nie tylko w życiu uczuciowym).

Ale jest to warte wysiłku. Jak każda zmiana, której dokonujesz w swoim życiu (treningi, siłownia, zmiana ubioru, znajdywanie i praktykowanie pasji, podróżowanie czy w końcu daygame) ta też będzie ciężka, ale niesamowicie satysfakcjonująca. Pamiętaj też, że wszystkie te rzeczy razem mogą uczynić człowieka szczęśliwym. Uważam się za szczęśliwego nie tylko z powodu dziewczyn obecnych w moim życiu, ale głównie dlatego, że jestem kim chciałem być i robię na co mam ochotę. Moje codzienne nastawienie jest niezwykle pozytywne. Aczkolwiek nie da się ukryć, że umiejętności uwodzenia i utrzymywania dziewczyn tylko w tym pomagają.

W tym roku mój dotychczasowy "wynik" to 6, z czego 4 dziewczyny to czysty daygame. Połowa tego wszystkiego wydarzyła się w ciągu ostatnich 30 dni, co pokazuje, że jestem naprawdę w szczycie swojej formy. W ciągu ostatnich trzech dni zgarnąłem 7 numerów i 2 Facebooki z zaledwie 15 podejść. Mój kalendarz jest wypełniony zarówno nowymi i starymi tematami. Bardzo ważne jest, żeby zapamiętać ten stan (stąd ten post) i móc do niego mentalnie wrócić w przyszłości. Bo nie da się być na szczycie cały czas. Już niedługo niektóre z tych numerów nie odpowiedzą, z innymi nie uda da się spotkać, a niektóre spotkania poprowadzą do nikąd. Najważniejsze, że ciągle się świadomie analizuję i doskonalę, więc dlaczego nie miałoby być jeszcze lepiej? Zresztą wyniki są tego jasnym dowodem.

Następny ważny dla mnie cel to dwanaście sukcesów z czystego daygame'u w rok. A co potem? Plany są konkretne, więc warto poczekać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz